ZAMIAST TĘPIĆ ZNÓW SIĘ SZCZEPI

Od 1 do 10 września zostanie przeprowadzona akcja szczepienia przeciwko wściekliźnie lisów. Obszar szczepienia obejmie cały teren województwa Podkarpackiego. Szczepionka posiada kształt okrągłego plastra koloru brązowo-szarego. Opisany blister (przynęta), wydaje specyficzny zapach, zawiera w środku aluminiowo -plastikowy pojemnik z płynną szczepionką, której działanie uodparniające skierowane jest wyłącznie na lisy. Uodparnianie lisów prowadzone będzie poprzez zrzuty z samolotów szczepionki doustnej. W czasie tej akcji i przez 14 dni po jej zakończeniu, na terenach objętych szczepieniem, zalecane jest trzymanie w zamknięciu zwierząt domowych, a ponadto wstrzymanie się od polowań.
Kto to finansuje i dlaczego nie ma akcji łączącej szczepienie przeciw wściekliźnie z podawaniem substancji ograniczającej wzrost populacji lisa. Po ślimakach jest to druga z kolei zaraza atakująca siedliska ludzkie. Obecnie lisy leżą rozjeżdżane przez auta na drogach jak koty lub jeże. Może to zrozumiałe, że w Warszawie lub miastach wojewódzkich problemu na razie nie widać, ale dlaczego milczą wójtowie, starostowie, koła łowieckie, izby rolnicze i organizacje ekologiczne. Za niedługo lisy będą nam łazić po osiedlach, jak makaki w Tajlandii. Jeżeli nie pomagają apele o zmniejszenie populacji lisa, pora zacząć szczepić tych, co mają wpływ na podejmowanie decyzji o jego ochronie.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *