NIE BĘDZIE LEPSZYCH ANI GORSZYCH – TU RZĄDZI PIENIĄDZ

Spotkania z kandydatami do samorządów lokalnych pokazały, że większość zamierzeń i popieranych działań jest zbieżna u wszystkich ubiegających się o mandat. Wodociągi są w planach inwestycyjnych Urzędu Gminy, więc sprawa jest prosta. Potrzeba tylko kasy, a ta jest możliwa do pozyskania jedynie z jakiegoś konkretnego programu. O remontach dróg mówili wszyscy startujący w wyborach. Ta jednogłośność jest bardzo pozytywnym sygnałem. Realizacja tych zamierzeń wiąże się z posiadaniem pieniędzy w budżecie gminnym. Kolejny postulat – budowa przedszkola. Nie tylko nasi kandydaci widzą potrzebę jego utworzenia. Kandydatka na wójta jest także całym sercem za utworzeniem przedszkola. Nieważne, że w Posadzie Zarszyńskiej. Niektórzy z naszych kandydatów popierają ideę przedszkola nie zważając, że dwadzieścia lat temu oddali materiał na jego budowę sąsiedniej miejscowości, która postawiła kawał przybudówki do swojej szkoły. Na nowe przedszkole trzeba znów pieniędzy, gdy tymczasem do gminnej oświaty należałoby dorzucić, bagatela 3 mln złotych z budżetu gminnego. Może lepiej, aby czym prędzej część kadry pedagogicznej zaczęła organizować prowizoryczną na razie placówkę przedszkolną. To jak widać jest trendy. Inne zadania, jakie stawiają sobie kandydaci to: oświetlenie, chodniki i remont Domu Ludowego. Tutaj także bez pieniędzy nie da się niczego zwojować. Tymczasem rozdział kasy w ramach demokratycznych reguł w gminie nie wygląda tak różowo. Wystarczy koalicja dwóch lub trzech sołectw i już po planach. Rozdzielą środki na własne potrzeby, a reszta będzie się przyglądać. Nie udało się uzgodnić budżetu na 2011 w Brukseli, karkołomny będzie budżet Polski, więc nie ma świetlanej przyszłości i przed gminnymi finansami. To, co wpadnie z subwencji w pierwszym rzędzie rozdysponować będzie trzeba na administrację, gminne zakłady budżetowe oraz wciąż głodną kasy oświatę. Resztę pochłoną sołectwa i inne drobniejsze paragrafy. Na duże inwestycje liniowe znów przyjdzie zaciągać kredyty i pisać wnioski. Największa orka czeka więc wójta i urzędników. Piętnastu sprawiedliwych powinno tylko nie przeszkadzać i prosić opatrzność o przychylne decyzje na wyższym szczeblu urzędniczym. Przedwyborcze obietnice odchodzą w swój czwarty wymiar zaraz po wyborach.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.