RZĄD IGRA Z ATOMEM

Nie ma podziału pomiędzy PO i PiS, jeżeli chodzi o budowę elektrowni atomowej w Polsce. Obie partie zgodnie głosowały w sejmie za przyjęciem poprawek Senatu i tym samym przyjęły ustawę o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących (Dz.U.2011.135.789 z 30-06-2011r.). Napisana pod potrzeby PGE ustawa w trybie ekspresowym przewiduje wszystkie procedury niezbędne do rozpoczęcia budowy. Pośpiech jest tak ogromny, że aż przeraża. Co ciekawe z treści ustawy wynika, że głównym architektem budowy elektrowni jest wnioskodawca (czytaj PGE), a nie rząd. Nie jest to więc jakikolwiek projekt rządowy, tylko lobby energetycznego. Rząd Donalda Tuska i wszyscy, którzy poparli ten projekt, są autorami pośpiesznego programu budowy siłowni atomowej w Polsce. Jak się skończył program budowy autostrad na euro 2012 wszyscy widzą. Elektrownie będą budowane z jeszcze większym pośpiechem. Dlaczego? A no dlatego, aby Niemcy się nie rozmyślili i nie zablokowali naszych planów. Wszak u naszego zachodniego sąsiada powstaje program likwidacji siłowni jądrowych. Tymczasem Francuzi czekają na kontrakt stulecia i już mają dla nas przygotowaną atomówkę, za którą zapłacimy krocie. Nikt nie zważa na to, że nie stać nas na budowę elektrowni jądrowej, ani na jej eksploatację i utylizacje odpadów nuklearnych. Liczą się tylko zyski wąskiej grupy biznesowej, która za zakup technologii i rozpoczęcie budowy otrzyma gratyfikacje, o jakich się szaremu Polakowi nawet nie śniło. Ustawa jest tak skonstruowana, że wydaje się, iż postawienie elektrowni jądrowej w Polsce będzie łatwiejsze, niż przejście z gazociągiem pod torami kolejowymi do prywatnej posesji. Na baczność stawiani są po kolei wojewodowie, marszałkowie województwa, starostowie i wszystkie podległe im służby. Procedury przewidują obieg dokumentów w trybie bezzwłocznym. Miejsce, gdzie planuje się budowę elektrowni atomowej staje się uprzywilejowane do tego stopnia, że wszystko można tam wyciąć, wysiedlić i wyburzyć niemal od ręki. Nigdzie nie ma wzmianki o interesie publicznym, mieszkańców, regionu – liczy się tylko cel, czyli postawienie obiektu energetyki jądrowej. Przykład totalnego chamstwa inwestorskiego mamy nad morzem w gminie Gąski, gdzie przedstawiciele PGE wpadli jak na swoje podwórze i bez żadnych skrupułów zabrali się za przygotowywanie inwestycji. Takie działania popiera rząd. To są standardy wytyczane przez obecne władze. Energetyka jądrowa powstaje u nas z ustawami pisanymi z zadyszką na kolanie. Autorzy ustawy zadbali o wiele szczegółów w tym również o to, aby plac budowy stał się twierdzą, na teren której nie będzie miał wstępu żaden protestujący, żaden członek Greenpeace lub zielony. Za to będzie mu grozić prawie lincz, łącznie z tym, który terenu nie upilnował. Dla śmiechu do ustawy wpisano także, jak gminy mają dzielić uzyskane srebrniki za wieczyste zdewastowanie terenu i środowiska. Mają się tymi srebrnikami solidarnie i zgodnie podzielić. Protest przeciwko budowie elektrowni ma jeszcze sens na etapach wstępnych, kiedy tworzone są opracowania o wpływie na środowisko i decyzje o lokalizacji. Im dalej inwestycja się posunie, tym bardziej będzie przypominać pozyskiwanie terenów pod osiedla w strefie zamieszkałej przez Palestyńczyków. Później już tylko buldożery i czołgi.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.