OSM JASIENICA ROSIELNA – PRAWDZIWY SMAK MLEKA

Ewolucja produktów spożywczych w ostatnich kilkudziesięciu latach mogłaby być tematem niezliczonej ilości prac naukowych. Głównym czynnikiem decydującym kiedyś o smaku i wyglądzie żywności był sposób, w jaki można ją było przechowywać i wprowadzać do handlu. Produkty miały krótki czas przechowywania, ale charakteryzowały się świetnym smakiem i nieskażonym składem. Druga połowa dwudziestego wieku, aż do czasów współczesnych to nieustanna pogoń za rozwojem technologicznym w branży spożywczej. Skierowanie produktów do wielkich hipermarketów spowodowało, że w ich składzie znalazła się niesamowita ilość substancji chemicznych mających poprawiać smak, wygląd, właściwości fizyczne, a przede wszystkim wydłużyć okres przechowywania. Odnalezienie smaku prawdziwego mleka, masła, twarogu lub swojskiego pieczywa nie jest dzisiaj łatwe. Produktów tradycyjnych na rynku po prostu niema, albo pokazują się sporadycznie. Słynące kiedyś z dobrej marki produkty Sanockiej Spółdzielni Mleczarskiej zniknęły z rynku wraz ze sprzedaniem zakładu pod markę ogólnopolską. Czy prawdą jest, że skupowane mleko wysyłane jest na zachód Europy, a do sklepów preparowany jest produkt na bazie koncentratów sprowadzanych z zagranicy? Taka opinia krąży wśród mieszkańców regionu.  Faktem jest, że mleko z Sanoka i dużych komercyjnych mleczarni nie daje się normalnie spienić w ekspresie do kawy. Znacznie lepsze właściwości ma mleko ze Spółdzielni Mleczarskiej w Jasienicy Rosielnej. Wyroby tego zakładu charakteryzują się większą naturalnością i bogatszym smakiem. Znalezienie obecnie produktów spożywczych wolnych od dodatków chemicznych jest praktycznie niemożliwe, a wybierać musimy jedynie w kwestii gdzie jest ich mniej oraz omijać te najbardziej szkodliwe.

ZAPOMNIANY SMAK MLEKA

W dziejach Polski wieś stanowiła od wieków zaplecze dla chłopów- rolników, którzy naród żywili i bronili w razie potrzeby. Posiadanie ziemi związane z jej uprawą było synonimem zamożności i wysokiego statusu społecznego. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na polach naszej miejscowości powszechny był widok pasących się krów. Bydło wpędzało się na łąki, ugory i pastwiska, a niektórzy mniej zamożni w hektary, wypasali swoje sztuki na polnych drogach. Rok 1989 upamiętniany przez historyków jako rok upadku komunizmu w Polsce spowodował jednocześnie upadek polskiej gospodarki, przemysłu i “małego rolnictwa”. W społeczeństwie zaczęła panować lansowana w mediach maksyma, że u nas nic się nie opłaca. Tym, co przestali pracować rząd oferował zasiłki, zakłady padały, aby następnie wpaść na tacę prywatyzacji. Z pozoru polskie rządy przez kilka lat sprzedały nasz przemysł pod płaszczem konieczności zapełnienia ubogiej pokomunistycznej kasy państwowej. Zrujnowane rolnictwo rodzinne w postaci rozdrobnionych gospodarstw przestało praktycznie funkcjonować. Dzisiejsze młode pokolenie nie zna smaku prawdziwego wiejskiego mleka. Niewielu zna smak swojskiej śmietany i domowego masła. Z żalem trzeba przyznać, że to, co w sklepach i marketach nazywa się mlekiem niewiele z tym produktem ma wspólnego. Polskie mleko trafia dzisiaj do ekskluzywnych punktów sprzedaży na zachodzie, a u nas na półki wystawia się produkt wytwarzany z koncentratów w proszku lub totalnie przetworzonych i przeładowanych chemią surowców mlekopochodnych. I wracając do wstępu tych refleksji warto zauważyć, że w Nowosielcach pozostała na dzień dzisiejszy jedna krowa. Stoją puste obory, stajnie i stodoły. Dla niektórych, co tak zamroczeni byli unijnymi obiecankami w zakresie wsparcia produkcji mleka pozostały niedokończone