NOWOROCZNE FRAZESY PREZYDENTA

Prezydent państwa zgodnie z tradycją wygłasza na starym roku tzw. orędzie do narodu emitowane przez media. Nie inaczej było i w sylwestrowy wieczór 2011 roku, kiedy przemówił do nas prezydent Komorowski. Przesłanie można było odebrać w tonie mniej więcej takim, jakby dziedzic przemawiał z tarasu swojego dworku do wieśniaków, którym próbował uświadomić, że jak się wezmą w garść, jak zaciągną pasa i dadzą z siebie wszystko to mogą się spodziewać, że nie będzie gorzej. Prezydent chwalił wydarzenia ubiegłego roku, naszą prezydencję, szczęśliwe lądowanie na brzuchu samolotu rejsowego i wspominał coś o (psujących się już chyba) owocach wzrostu gospodarczego. Solidaryzował się w bólu z rodzinami poległych żołnierzy w Afganistanie, ale pewnie z trudem powstrzymywał się od zaliczenia jako sukces tego, że przecież żołnierzy z kontyngentów innych państw zginęło tam znacznie więcej. Można mieć wątpliwości, czy do sukcesów rządów Donalda Tuska nie zostanie zaliczona beatyfikacja naszego papieża Jana Pawła II. O tym wydarzeniu mijającego roku prezydent nie omieszkał wspomnieć, chociaż tak trudno jest mu zająć stanowisko w sprawie obrony krzyża na sali sejmowej, który od lat wisząc tam, nikomu nie zrobił żadnej krzywdy. Prezydent zakończył słowami: “Nowy Rok 2012 witamy z nadzieją, wierząc, że spełni nasze marzenia i plany, że przyniesie naszym rodzinom spokój, miłość i szczęście”. Przyniesie jednak staraniem rządu kierowanego przez partyjnego kolegę prezydenta – podwyżki cen gazu i paliw, wzrost obciążenia pracodawców składką zdrowotną, chaos w służbie zdrowia i aptekach, drenaż polskich rezerw dewizowych, które rząd zadeklarował na wsparcie upadających banków, zubożenie emerytalnych zasobów ludzi pracy wydartych z OFE do kasy ZUS oraz powszechny wzrost cen będący skutkiem polityki obecnej koalicji. Tak wielkiej pustki w słowach i rozwarstwienia w tym, co się deklaruje i co czyni już dawno nie było w historii Polski. Trudno inaczej to orędzie nazwać jak lukrowanym pustosłowiem. Reflektory i światła medialnych instalacji przysłoniły zapewne rezydentom rządowych siedzib widok na to, co dzieje się faktycznie w Polsce.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *