WAKACYJNE WSPOMNIENIA

W piątek deszcz lał jak z cebra. Sobota była słoneczna i bardzo ciepła. Taka huśtawka pogodowa to efekt upałów w południowej i centralnej Europie. Okres wakacji jest czasem oczekiwania na słońce i wypoczynek nad wodą. To, że woda jest niebezpieczna utwierdzają nas media, co rusz donoszące o utonięciach. Były czasy, że na naszej Pielnicy ludzie kąpali się chętnie i tłumnie. Miejscem najchętniej odwiedzanym był jaz, do którego prowadziła droga koło Pana Zawiślana. Zastawa spiętrzała wodę na około 1,5 – 2 metry. Po dniu spędzonym w słońcu przy żniwach (kombajny jeszcze nie były powszechne) kąpiel w rzece była nie lada atrakcją. Drugie kąpielisko funkcjonowało koło kładki przy starej remizie. Po kąpieli można było pograć w piłkę na “kaczych dołach”. Sierpień zapamiętany jest, jako czas żniw i omłotów. Na “wsisku” koło sklepu GS nr 10 była ustawiona młockarnia z prasą obsługiwana przez Pana Bielenia. Kolejki z wozami wypełnionymi snopami zboża ustawiały się z obu stron. Ludzie pomagali sobie wzajemnie, a praca dawała satysfakcję. Później przyszedł okres polowania na kombajn. Trzeba było wyczekiwać w polu, aby nie przepadła kolejka uzgodniona z operatorem kombajnu. Nie było już tak ciężko jak dawniej, kiedy żniwa robiło się kosą, a zboże wiązało powrósłami kręconymi ręcznie. Rano i po południu na polach było rojno od krów. Drogi i miedze powypasane były do “gołej ziemi”. Dzisiaj gospodarzy już niewielu. Zewsząd słychać tylko warkot kosiarek spalinowych. Polne drogi pozarastały. Przyszedł czas swobody gospodarczej. Nic się nie opłaca. Mleko i chleb bez problemu kupujemy w licznych sklepach. Młode pokolenie może już nie poznać nigdy zapachu młóconego zboża, świeżo koszonej trawy i wysuszonego siana.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *