KTO ZAROBI NA WIATRAKACH?

LUBELSKA IZBA ROLNICZA W OBRONIE INTERESÓW POLSKICH ROLNIKÓW
W gminie Turobin i Goraj pół roku temu głośno mówiło się o powstawaniu elektrowni wiatrowych. Teraz Lubelska Izba Rolnicza ostrzega rolników przed zawieraniem umów dzierżawy z przedstawicielami firm, którzy odwiedzają ich w domach. Rolnicy oczyma wyobraźni widzą już obiecane pieniądze, ale umowy te mogą doprowadzić ich do bankructwa i utraty ziemi.
Kto zarobi na wiatrakach?Przedstawiciele kilku firm, którzy pojawili się w zeszłym roku w całym województwie lubelskim, namawiają do zawierania przedwstępnych umów dzierżawy ziemi. Po niepokojących sygnałach napływających z terenu województwa, Zarząd Lubelskiej Izby Rolniczej zlecił ekspertyzę prawną umów proponowanych rolnikom, które zawierane są na 20-30 lat. W ocenie ekspertów mają one szereg wad prawnych i są bardzo niekorzystne dla rolników. Do urzędów gmin Turobin i Goraj wpłynęło pismo w którym uszczegółowiono wady prawne proponowanych umów. Rolnik przed podpisaniem takiej umowy powinien dokładnie ją przeczytać, a jeżeli ma wątpliwości udać się do radcy prawnego po poradę. Umowy te, są specjalnie tak skonstruowane, że mówią o tym ile rolnik dostanie pieniędzy. I rolnik myśli już tylko o tych obiecanych pieniądzach. A one też różnie są obiecywane w jednych umowach w złotówkach, w innych w euro. Poza tym od momentu zawarcia umowy rolnik nic nie może zrobić z ziemią, a nie wiadomo kiedy powstanie wiatrak. –Jest kryzys, są cięcia, część inwestycji unijnych zostaje wstrzymana. A jeden z punktów umowy to zapis, który mówi o tym, że istnieje możliwość zbycia umowy osobom trzecim. Czyli rolnik może nawet nie wiedzieć komu i do jakich celów zostanie odsprzedana umowa, czyli prawo do jego ziemi – mówi Krystyna Marczuk, dyrektor Lubelskiej Izby Rolniczej.
Pani dyrektor podkreśla, że Lubelska Izba Rolnicza nie jest przeciwna powstaniu wiatraków, ale chce żeby zasady były jasne i uczciwe, a nie żeby rolnik wydzierżawił ziemię, a ktoś na tym zbijał pieniądze. W umowie przedwstępnej jest już zapis, że w przypadku niepodpisania umowy rolnik ma zapłacić 100 tysięcy złotych kary. Kary nie obejmują obu stron, nie ma nic o okolicznościach zwalniających. Krystyna Marczuk przytacza przykład umowy, które były sporządzone w języku polskim i francuskim i rolnik musiał autoryzować umowę w języku francuskim, co jest w ogóle nie do pomyślenia. Dużo jest argumentów za i przeciw, ale te umowy, które posiadamy w Izbie nie nadają się do podpisania – wyjaśnia pani dyrektor.
Trzeba pamiętać, że aby wiatrak mógł powstać musi zostać uwzględniony w Lokalnym Planie Zagospodarowania, a rolnicy zawierają umowy i czekają co z tego wyniknie. Nie ma wspólnego spotkania przedstawicieli firm, władz danej gminy i zainteresowanych mieszkańców. Przedstawiciele firmy przyjeżdżają bezpośrednio do rolników roztaczając wizję dochodowej inwestycji, nie wspominając o możliwych trudnościach. Na terenie Polski przeważają strefy ciszy wiatrowej. Nie ma ogólnie dostępnych ocen mocy wiatru w poszczególnych rejonach kraju. Dlatego też rola energii wiatrowej w bilansie energetycznym Polski jest niewielka. Ponadto farmy wiatrowe według niektórych szpecą krajobraz, według innych urozmaicają go, ale niewątpliwie nie pozostają bez wpływu na środowisko. Między innymi, nie pozwalają na wykorzystanie terenów w zakresie agroturystyki. Według niektórych badań farmy wiatrowe poważnie zagrażają ptactwu, gdyż zakłócają szlak ich wędrówek. Tereny zajęte przez farmy wiatrowe mogą być używane jedynie rolniczo, choć i tu pojawiają się wątpliwości –Wiatrak to hałas, życie biologiczne zamiera w glebie, wytwarza się pole elektromagnetyczne. O tym się nie mówi. W Niemczech wiatraki nie stoją w pobliżu domów, a na autostradach, albo na Morzu Północnym. A Polska urbanistycznie bardzo różni się od Niemiec. Ponadto w Niemczech umowy są również zawierane na wiele lat, ale tam właściciel ziemi ma zagwarantowane od 4 do 8 procent zysku z tytułu sprzedaży – mówi dyrektor Lubelskiej Izby Rolniczej.
W piśmie Izby skierowanym do gmin powiatu wyszczególniono siedem szczególnych wad prawnych wyłonionych przez ekspertów. –Materiały, które otrzymaliśmy zostały przekazane do sołtysów. W naszej gminie temat ten dotyczy trzech miejscowości: Gródki Pierwsze, Gródki Drugie i Żabno. Wiemy, że ludzie w naszej gminie podejmowali próby uregulowania spraw prawnych konkretnych działek, aby móc podpisać umowy i, że kilka wstępnych umów już zostało podpisanych. Ludzie sami rozmawiają z firmą i jest to ich wybór – mówi Sławomir Wnuk, Sekretarz gminy Turobin. Jednak umowy proponowane rolnikom z Lubelszczyzny są bardzo rygorystyczne dla producentów rolnych. Tworzą nierozwiązywalny, długotrwały stan związania, ograniczając prawa właścicielskie, swobodę decyzji gospodarczych i producenckich.
Jest wiele argumentów za i przeciw pojawieniu się wiatraków, ale z pewnością należy dokładnie czytać proponowane umowy i racjonalnie przeanalizować korzyści, jak i straty jakie może przynieść ustawienie wiatraka na terenie swojej ziemi. Wszyscy zainteresowani szczegółowymi wadami prawnymi umów wyłonionymi przez ekspertów mogą uzyskać ich spis w najbliższym urzędzie gminy. Lubelska Izba Rolnicza zaprasza również na konsultacje z radcą prawnym, który pełni dyżur w każdy poniedziałek w siedzibie LIR-u na ul. Pogodnej w Lublinie.
źródło: http://www.gazetabilgoraj.pl

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *