KOMU SĄ POTRZEBNI RADNI?

Mijająca kadencja Rady Gminy 2006 – 2010 w Zarszynie może być uznana jako bardzo udana i przebiegająca w harmonii z planami opracowanymi przez wójta gminy, czyli jej Zarząd. W ostatnim roku na głosowaniach nie było ani jednego veta wobec przygotowanych uchwał. W całej mijającej kadencji jeden bodajże raz radni odrzucili propozycję przyjęcia uchwały zaproponowanej przez Urząd Gminy. Dotyczyła ona wprowadzenia w naszej gminie 3 stref chronionych prawem, określonym dla tzw. obszarów natura 2000. Wśród tych stref miała być działka przy kościele w Nowosielcach wraz z samym obiektem sakralnym. W rejonie Jaćmierza obszar chroniony miał wynosić ponad 170 ha łąk. Największa połać zaproponowana pod “parasol ochronny” terenów to przeszło 570 ha lasu odrzechowskiego. Na szczęście radni wykazali się tu sporą czujnością i nie postąpili, jak wielka część rajców w innych terenach Polski, gdzie na tereny samorządów lokalnych założono kaganiec unijnych przepisów. Przy takiej niesamowitej jednomyślności nasuwa się pytanie, jaka jest rola tego organu. Przecież wystarczyłby dobry wójt i zaangażowani sołtysi, wykonujący uchwały zebrań wiejskich. I pewnie nie chodzi tu o koszty, ale o głaskanie demokracji i cały ten folwark, który ma stwarzać pozory samorządności. Za kilka tygodni będą składać ślubowanie nowi radni. Powstaną komisje i zostanie wybrany przewodniczący. Będzie dalej jednogłośnie i bez zastrzeżeń. Trzeba tylko umieć się dogadać i upiec swój kawałek zwyczajnej na tym samorządowym ognisku. Inni potrafią czasem wstawić na ów ruszt całkiem sporego prosiaka. Demokracja ma różne rozmiary, a dzisiaj szczególnie jest uzależniona od pieniędzy. Tych zaś zaczyna powoli brakować. Zależność jest więc prosta – ten kto teraz skubnie będzie miał, ten zaś któremu powiedzą żeby czekał – zostanie na lodzie.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *