NIE O WIATRAKI TU CHODZI

Atmosfera wokół budowy siłowni wiatrowych w Strachocinie zaczyna się zagęszczać. W niedzielę 25 października odbyło się spotkanie z udziałem wielu znakomitych gości, którzy mieli okazję poinformować zebranych o aspektach takich inwestycji. Pomijając wszelkie argumenty oddziaływania na środowisko jest też brany pod uwagę inny wymiar tych przedsięwzięć. W sytuacji, gdy umowy dzierżawy gruntów mają charakter bardzo tendencyjny, zabezpieczający jedynie interes obcych inwestorów, poważnie traktuje się te inwestycje, jako metody zagarnięcia ziemi. Nie jest to argument bez pokrycia, patrząc na fakt, że ziemia w tym miejscu ma szczególną wartość. Na terenie Strachociny znajduje się największy podziemny naturalny zbiornik gazu ziemnego. Wprawdzie podaje się, że jest do niego gaz tłoczony z Rosji, ale czy tak jest w istocie? Gdyby nawet tak było, wartość takiego rezerwuaru gazu ma olbrzymie strategiczne znaczenie. Trudno go zniszczyć bezpośrednim działaniem z zewnątrz, a sama jego wielkość czyni go niepowtarzalnym dziełem natury. Prowadzone niedawno badania geofizyczne są potwierdzeniem, że ziemia ta nie jest tylko bezwartościowym gruntem w klasie od III do VI. Kto wejdzie w posiadanie wyników tych badań? Nawet jeżeli będzie to polska firma to i tak bezmyślni decydenci oddadzą je w obce posiadanie. Hektar ziemi w Holandii kosztuje nawet 60 000 euro. Nam się wmawia, że ziemia, szczególnie podkarpacka jest bezwartościowa. Dlaczego wciąż nie wykorzystujemy zasobów geotermalnych, których w Polsce jest tak wiele. Czy nasi prawnicy nie mogą przygotować umów dzierżawy, które będą stanowić zabezpieczenie rodzimej własności. Nie musimy wcale podpisywać umów przywiezionych przez obce firmy. Mamy tylu wykształconych rodaków, mieszkańców tego regionu, prawników, menadżerów – powierzmy im nasze sprawy, niech staną na wysokości zadania i udowodnią, że potrafią zadbać o nasze interesy. Nie łudźmy się, że zrobią to jacyś urzędnicy z powiatu lub gminy. Im jest wszystko jedno, dla nich liczy się jakiś marny wpływ z podatku od budowli, który zabezpieczy środki na najbliższe kilka trzynastych pensji i obfite diety. Ekspansja obcych interesów wcale nie musi mieć takiej formy jak w 1920 czy 1939 roku. Dzisiaj robią to sprytni gracze polityczni, obrzydliwie bogaci finansiści i co najgorsze, czynią to rękami naszych pożal się Boże urzędników.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *