KULISY SPORTOWYCH KARIER

Polski Komitet Olimpijski obchodzi 90 lat istnienia. Ładny jubileusz. Pewnie posypią się medale i wyróżnienia. Tłumy działaczy odbierać będą gratulacje. U nas czego jak czego, ale działaczy mamy pod dostatkiem. Może w tym momencie dobrze byłoby przypomnieć dwie historie z naszego sportowego podwórka. Utalentowany młody człowiek bardzo chciał zaistnieć w świecie skoków narciarskich. Podstawa do sukcesu to udział w zawodach międzynarodowych i wsparcie finansowe potrzebne dla rozwoju kariery. Niestety nikt z decydentów nie palił się do finansowania jego kariery. Na wyjazdy trzeba było pożyczać u znajomych i sąsiadów. Niewielu było chętnych do pomocy, bo to ryzyko i niewiadoma, czy taka inwestycja się zwróci. Przyszły sukcesy i zwycięstwa. Chłopak z Wisły okazał się mistrzem nad mistrzami. Jego klasa sportowa budziła podziw na całym kontynencie. I w tym momencie pojawia się sztab działaczy, każdy gotów pomagać, doradzać i udzielać wywiadów. A przede wszystkim gotów odcinać kupony od sławy naszego mistrza. Telewizja znalazła wspaniałe podłoże do promocji własnych interesów, czyli sprzedaży reklam. Nasza gwiazda jest noszona na rękach, a tylko dlatego, że można przy jej sukcesach doskonale zarobić. Podobnie było z utalentowanymi siostrami grającymi w tenisa. Bardzo trudne początki, brak sponsorów, środków na sfinansowanie wyjazdów na turnieje. Nikomu z władz sportowych nie było rychło do pomocy. Gdy talenty okazały się mieć format światowy, za rodzinnym teamem tenisowym zaczął się tworzyć sznur działaczy sportowych. W tym momencie ich obecność nie była już bezinteresowna. Owszem byli skłonni pomagać wykładając nie swoje pieniądze, ale w zamian są głodni własnego sukcesu, który te utalentowane dziewczyny miałyby dźwigać. Nic z tego. Sportowa rodzina przeniosła się do Szwajcarii, gdzie nie skończy ich system finansowy, nie trzeba będzie utrzymywać armii pseudo działaczy, a wolność wyboru sponsora i doradcy finansowego nie będzie się wiązać z obdrapywaniem zysków ze sportowych sukcesów. Stare przysłowie mówiące, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą, na naszym rodzimym sportowym ogródku sprawdza się w każdym calu. Jeżeli ktokolwiek ma zastrzeżenia, niech zajrzy na stronę internetową szacownego jubilata i policzy, jakie zastępy działaczy czuwają nad naszym sportem, jak kilkudziesięcioosobowe zarządy dbają o rozwój polskich olimpijczyków.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *